🐾にゃんこから、あなたを好きになるまで&守護から恋心へ - Ch11
💜💗💜💗💜 Story 💗💜💗💜💗 Eyes of Expectation Gakupo looked at Luka, still leaning against his hand, and didn't rush to pull it away. That light rub of hers, moments ago, seemed to him like a small yet significant step forward. From curling up in the corner of the sofa when she first woke, wary of any approach, to now being willing to lean into his hand of her own accord—though it lasted only a brief moment—it was enough for Gakupo to sense that she had, perhaps, let down her guard just a little. He looked at her soft pink-white long fur, his voice maintaining the same gentle tone. "Dinner's almost ready." Luka's ears perked up. She still didn't seem quite used to being spoken to constantly, yet she didn't move away from his hand, only lifting her blue eyes to look at him. "The vet said you can eat fish." Gakupo spoke slowly, as if hoping she'd catch every single sentence clearly. "But only in small amounts." He paused briefly. "And you need to eat in small bites—you can't have too much at once." Luka's ears twitched slightly. Fish. That word landed in her ears once more. She didn't know why she reacted to that particular word. But the scent drifting over from the kitchen made her nose twitch involuntarily. Gakupo noticed her small reaction, his gaze following hers toward the kitchen. "I made it fairly plain today." "Without too much seasoning." He looked down at her again. "After all, you've only just gotten hurt, and the vet said not to give you anything too rich right now." Luka listened quietly. She was, after all, just a cat, yet she didn't know why she could completely understand what he was saying. Every word. Every sentence. She even understood the meaning behind his words. This fact left even her own self puzzled. But right now, that aroma drifting from the kitchen was far more vivid than any question. She couldn't help lifting her nose to sniff again. Seeing her reaction, a hint of a smile rose in Gakupo's eyes. "If you like it, I can cut it up smaller for you." Luka looked at him. But Gakupo didn't move to act right away. He had no idea what she actually liked. The vet had only told him he could feed her small amounts of suitable fish after her injury, but whether the cat in front of him actually liked it or not, he had no way of knowing. And ever since encountering her at the shrine today, he didn't even know what she normally ate. So, he didn't presumptuously bring the fish over. "Let's see if you like it first." he said softly. "If you do, I'll prepare it for you properly." Luka's ears turned slightly. She still made no sound. Gakupo said nothing further either. He slowly rose to his feet. The movement made Luka instinctively lift her head. Noticing her gaze, Gakupo paused for a moment. "I'll go finish getting dinner ready." He gestured toward the kitchen. "You just rest here." Luka watched him. Only after confirming he was simply returning to the kitchen, not approaching her, did she relax a little. Gakupo turned and walked back into the kitchen. The food in the pot was still simmering on low heat. He stood before the stove, continuing to finish dinner. Luka in the living room couldn't see all his movements, only able to hear the faint sounds coming from the kitchen. Occasionally, the sound of a pot lid meeting the countertop. Occasionally, the light clink of tableware. And the sound of food slowly cooking in the pot. The aroma grew gradually more distinct. Luka had originally remained quietly on the sofa. But as time passed, her attention was slowly drawn by that scent. She didn't rush to get up. Her injured hind leg reminded her that she couldn't move carelessly right now. And what Gakupo had said earlier also made her vaguely understand that she needed to rest for now. So she simply lay on the sofa. Her ears turned toward the kitchen. Her nose twitching every so often. She had no idea just how long it had been since she'd last eaten. Since waking, all she'd known was unfamiliarity. An unfamiliar room. An unfamiliar ceiling. An unfamiliar scent. An unfamiliar human. She couldn't even recall anything about her own past. But the aroma of the food stirred an instinctive anticipation within her. Especially that word Gakupo had said. Fish. Luka's eyes blinked slightly. She didn't know if she'd like it. But at the very least... she really wanted to find out. After a while, the sounds from the kitchen gradually stopped. Gakupo glanced at the food in the pot, confirming it was ready. He first arranged his own dinner. Bringing each dish to the table one by one. His movements neither rushed nor slow. Finally, he picked up the plate of fish. The fish still carried a faint warmth. A subtle aroma drifted toward the living room with his movement. Luka on the sofa lifted her head almost instantly. Her ears shot straight up. Those blue eyes looked past the living room, toward Gakupo. Gakupo noticed her gaze, but said nothing. He simply carried the plate toward the dining table. Luka's gaze followed him. Step by step. Her eyes never once left that plate of fish. Gakupo reached the table and gently set the food down. As the plate met the tabletop, it made only a faint, soft sound. Dinner was finally all laid out. Gakupo stood beside the table. And Luka on the sofa quietly kept her head raised. She didn't move. Simply staring at the plate of fish on the table. In those blue eyes, for the first time, such an unmistakable focus on food was visible. She even forgot to look at Gakupo. Simply staring, unblinking, at that plate of meat. --- Polski Oczy oczekiwania Gakupo patrzył na Lukę, wciąż opierającą się o jego dłoń, i nie spieszył się z jej cofnięciem. To delikatne potarcie sprzed chwili wydawało mu się małym, ale ważnym krokiem naprzód. Od momentu, gdy po przebudzeniu skuliła się w kącie kanapy, czujna wobec każdego zbliżenia, aż do teraz, gdy sama z siebie zdecydowała się przytulić do jego dłoni — choć trwało to zaledwie krótką chwilę — Gakupo poczuł, że być może odrobinę opuściła gardę. Patrzył na jej miękką, różowo-białą długą sierść, a jego głos wciąż zachowywał łagodny ton. "Kolacja już prawie gotowa." Luka uniosła uszy. Wciąż nie wydawała się przyzwyczajona do tego, że ktoś ciągle do niej mówi, ale nie odsunęła się od jego dłoni, jedynie uniosła niebieskie oczy, by na niego spojrzeć. "Weterynarz powiedział, że możesz jeść rybę." Gakupo mówił powoli, jakby chciał, by każde zdanie usłyszała wyraźnie. "Ale tylko w małych ilościach." Zatrzymał się na chwilę. "I musisz jeść małymi kęsami, nie możesz zjeść za dużo naraz." Uszy Luki drgnęły lekko. Ryba. To słowo ponownie dotarło do jej uszu. Nie wiedziała, dlaczego reaguje właśnie na to słowo. Ale zapach dochodzący z kuchni sprawił, że jej nos mimowolnie drgnął. Gakupo zauważył ten drobny ruch, a jego wzrok podążył za jej spojrzeniem w stronę kuchni. "Zrobiłem dziś dość łagodne jedzenie." "Bez zbyt wielu przypraw." Spojrzał na nią ponownie. "W końcu dopiero co doznałaś kontuzji, a weterynarz powiedział, żeby na razie nie dawać ci niczego zbyt intensywnego." Luka słuchała w milczeniu. Była przecież tylko kotem, a jednak nie wiedziała, dlaczego potrafi w pełni zrozumieć to, co mówi. Każde słowo. Każde zdanie. Rozumiała nawet znaczenie kryjące się za jego słowami. Ten fakt wprawiał w zakłopotanie ją samą. Ale teraz ten zapach dochodzący z kuchni był o wiele wyraźniejszy niż jakiekolwiek pytania. Nie mogła powstrzymać się i ponownie uniosła nos, by powąchać. Widząc jej reakcję, w oczach Gakupo pojawił się cień uśmiechu. "Jeśli ci zasmakuje, mogę pokroić ją drobniej specjalnie dla ciebie." Luka spojrzała na niego. Gakupo jednak nie zabrał się od razu do działania. Nie wiedział, co tak naprawdę lubi. Weterynarz powiedział mu jedynie, że po kontuzji może karmić ją niewielkimi ilościami odpowiedniej ryby, ale czy kot przed nim rzeczywiście ją lubi — tego zupełnie nie wiedział. A odkąd spotkał ją dziś przy świątyni, nawet nie wiedział, co zwykle jada. Dlatego nie wziął ryby na własną rękę. "Zobaczmy najpierw, czy ci smakuje." powiedział cicho. "Jeśli tak, przygotuję ją dla ciebie jak należy." Uszy Luki lekko się obróciły. Wciąż nie wydała z siebie żadnego dźwięku. Gakupo też nic więcej nie powiedział. Powoli wstał. Ten ruch sprawił, że Luka odruchowo uniosła głowę. Zauważywszy jej spojrzenie, Gakupo zatrzymał się na chwilę. "Idę dokończyć kolację." Wskazał w stronę kuchni. "Ty odpoczywaj tutaj." Luka patrzyła na niego. Dopiero upewniwszy się, że wraca tylko do kuchni, a nie zbliża się do niej, trochę się rozluźniła. Gakupo odwrócił się i wrócił do kuchni. Jedzenie w garnku wciąż gotowało się na małym ogniu. Stanął przy kuchence, kontynuując przygotowywanie kolacji. Luka w salonie nie widziała wszystkich jego ruchów, słyszała jedynie ciche dźwięki dochodzące z kuchni. Czasem był to odgłos pokrywki dotykającej blatu. Czasem delikatne stukanie sztućców o siebie. A także dźwięk jedzenia powoli gotującego się w garnku. Zapach stawał się coraz wyraźniejszy. Luka początkowo leżała spokojnie na kanapie. Lecz z upływem czasu jej uwagę stopniowo przyciągał ten zapach. Nie spieszyła się, by wstać. Zraniona tylna łapa przypominała jej, że nie może teraz poruszać się nieostrożnie. A słowa, które wcześniej powiedział Gakupo, sprawiły, że niejasno rozumiała, iż teraz musi odpoczywać. Więc po prostu leżała na kanapie. Uszy skierowane w stronę kuchni. Nos od czasu do czasu lekko drgał. Nie wiedziała, jak długo właściwie nic nie jadła. Od momentu przebudzenia pamiętała jedynie obcość. Obcy pokój. Obcy sufit. Obcy zapach. Obcego człowieka. Nie potrafiła sobie przypomnieć nawet własnej przeszłości. Ale ten zapach jedzenia instynktownie wzbudził w niej oczekiwanie. Zwłaszcza to słowo, które wypowiedział Gakupo. Ryba. Oczy Luki lekko mrugnęły. Nie wiedziała, czy jej zasmakuje. Ale przynajmniej... bardzo chciała się przekonać. Po chwili dźwięki dochodzące z kuchni stopniowo ucichły. Gakupo spojrzał na jedzenie w garnku, upewniając się, że jest gotowe. Najpierw uporządkował swoją kolację. Wynosząc każde danie po kolei na stół. Ruchy ani spieszne, ani powolne. Na koniec podniósł ten talerz z rybą. Ryba wciąż emanowała lekkim ciepłem. Delikatny zapach powędrował w stronę salonu wraz z jego ruchem. Luka na kanapie niemal natychmiast uniosła głowę. Jej uszy nagle stanęły prosto. Te niebieskie oczy spojrzały przez salon, w stronę Gakupo. Gakupo zauważył jej spojrzenie, lecz nic nie powiedział. Po prostu niósł talerz w stronę stołu. Wzrok Luki podążał za nim. Krok. Kolejny krok. Jej oczy ani na chwilę nie oderwały się od tego talerza z rybą. Gakupo podszedł do stołu i delikatnie odstawił jedzenie. Gdy talerz zetknął się z blatem, rozległ się jedynie cichy, delikatny dźwięk. Kolacja była wreszcie w całości podana. Gakupo stał przy stole. A Luka na kanapie spokojnie trzymała głowę uniesioną. Nie ruszała się. Po prostu wpatrywała się w talerz z rybą na stole. W tych niebieskich oczach, po raz pierwszy tak wyraźnie, było widać skupienie na jedzeniu. Nawet zapomniała spojrzeć na Gakupo. Po prostu wpatrywała się w ten talerz mięsa, nie odrywając wzroku.

